Wklejki.

Jak chce złapać dystans do siebie czy do świata to marzę o szydełkowaniu… ale mi nie wychodzi, więc siadam w łóżku z gazetami, które uwielbiam czytać i wycinam słowa, które mi się spodobają. Potem biorę kartkę lepię, sklejam. Czasami wkładam Wam do książek, albo nawet robię okładkę do książki, która jest cała w wyklejkach… Oczekujcie na swoje przesyłki, możliwe, że leci gdzieś do Was:) Mam tego duuuużo więcej, tylko czasem człowiek się wstydzi…
p.s. zainspirowała mnie kilka lat temu Szymborska i „wycinki w termosie” i tak to się zaczęło.

lepieje

Reklamy

O Was.

Dostałam wiadomość od Czytelniczki:
„Kochana Pani Ado
Właśnie skończyłam czytać Pani książkę „Sekretna zima Jaśminy” i pragnę za nią podziękować.
Zapada w serce…czułam jak nasze Wilczyce z sobą rozmawiają…czułam każde opisane słowo jakby pisała Pani o mnie i o mojej wewnętrznej Wilczycy.
Tę książkę powinna przeczytać każda kobieta. Polecę ją każdej napotkanej na mej drodze.
My – Kobiety, jesteśmy wspaniałe i cudowne! Tylko przez chwilę o tym zapominamy…ale odradzamy się jak feniks z popiołów i jest nas coraz więcej. Myślę, że Pani książka przyczyniła się i będzie przyczyniać do przebudzenia kobiet. Świadoma Kobieta to Cud!
Jeszcze raz bardzo dziękuję, że Pani jest.
Choć „Zwilczona” mi się podobała to uważam, że „zima” jest lepsza
Przytulam.”
Dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję za to, że poświęcacie swój czas i pieniądze na czytanie moich książek. Zbieram te wiadomości i chowam w szufladzie pamięci, na gorsze dni. Jak już mam ochotę rzucić to wszystko w cztery diabły (rynek książki to istna Corrida:) to czytam WAS – tak ja Wy teraz mnie i siadam do pisania.
Dziękuję.
Dziękuję.
Dziękuję.
Patrzcie dzisiaj w niebo, może zobaczycie Gwiazdozbiór Wilka

Constellation Lupus

Autor zdjęcia… ech nie wiem… przepraszam, że nie podpisałam. Jeśli ktoś wie, napiszcie.

Sekretna zima Jaśminy

Moja druga książka już w sprzedaży. Jest ona kontynuacją „Zwilczonej” i pomimo wielu trudności z jakimi przyszło mi się zmierzyć w tym roku udało się ją napisać i wydać. Jest w niej bardzo dużo śniegu, lasu, gwiazd i przede wszystkim wilków. W książce przedstawiam Wam również cztery legendy, których motywem przewodnim jest kobieta i wilk… Są to legendy usłyszane albo odgrzebane przeze mnie gdzieś w starych książkach, bądź tłumaczone z języka angielskiego. Odrębnemu rozdziałowi poświeciłam opowieść o naszej Polskiej MATCE BOSKIEJ OD WILKÓW – bo taką też mamy, ale mało kto o tym wie. Pojawi się również nowy bohater leśniczy Bojan, który znajduje w lesie psa wyglądającego jak wilk…

Zapraszam do lektury! Gdyby ktoś chciał się ze mną podzielić swoimi wrażeniami zapraszam tu ada.zwilczona@wp.pl

Dziękuję, że czytacie!

Autorką tego pięknego zdjęcia jest Katarzyna Hryniewicka moja Czytelniczka, która prowadzi wspaniałego bloga http://makemywonderland.pl/

hryniewicka 3.png A  TU NA przedsmak  JEDNA ZE STRON KSIĄŻKI

paproc

Jeżeli ktoś podetnie Wam skrzydła, róbcie dalej swoje i nie słuchajcie innych. To serce zawsze jest najważniejsze. Intuicja jest starszą siostrą logicznego myślenia, szkoda, że nikt nie uczy o tym w szkole.

Ściskam!

A.

Obawy

Mówią, że internet to „zło wcielone” dla mnie jest on źródłem ogromnej motywacji. Gdyby spojrzeć na elektroniczne pudełko z perspektywy osoby, która poszukuje pracy, bądź informacji jak schudnąć i wielu, wielu innych powodów to przyznałabym mu pierwsze miejsce w wyścigu do mety nazywanej MOTYWACJĄ.

Mnie pomaga:)

Szukajcie swoich Wilczyc. Gdzieś tam w środku każdej z Was jest do przejścia droga, która prowadzi do zmian, zawsze tych na „lepsze”. Nie poddawajcie si,ę nie warto. Mamy zbyt dużo do stracenia – siebie.

Źródło: YouTube.

 

Sekretna zima Jaśminy – opowieść o kobiecie, która wyje z wilkami i szuka swojej drogi pośród mazurskich zamieci.

asik

 

Premiera mojej drugiej książki „Sekretnej zimy Jaśminy” w pierwszej połowie listopada. Nie byłoby jej gdyby nie czas, który przyszedł do mnie bardzo nieoczekiwanie. Rozgościł się w głowie i nieustannie szeptał do ucha: „na wszystko przychodzi odpowiedni moment”. Trzeba wyczuć go pod skórą, pod powiekami, w tej nieuchwytnej chwili pomiędzy wdechem a wydechem i jeśli myślicie, że ktoś z otoczenia powiem wam jaki jest TERAZ WASZ CZAS to jesteście w błędzie. To się czuje… a nikt nie będzie CZUŁ za Was.

Ten rok nie był dla mnie łaskawy, ale i nie czas na wyrzuty oraz uporczywe żale. Staram się tak często jak tylko mogę, zamykać oczy i wypełniać od środka zdrową, dobrą energią. Czuje ją w zapachu owoców, przemijającego lata, jeszcze zielonych liściach bluszczyku, który oplata mój balkon. A jeśli „coś” próbuje mnie wyrwać z tego stanu to zamykam się w pokoju i jestem sama ze sobą. Pomaga.

Fot. Niezastąpiona Joanna Nicewicz Fotografia. Czarodziejka z Mazur, moja przyjaciółka, która widzi „więcej”. Polecam

 

„Kiedyś to były czasy… tffuu ! ! !

Sebstian Łuczywo

fot. Sebastian Łuczywo

Strasznie się buntuję kiedy słyszę zwrot „ kiedyś to były czasy, ooo kiedyś to było lepiej”. Codziennie stykając się z różnymi ludźmi , przynajmniej raz na dobę słyszę podobne wyrażenie i automatycznie zaczynam się pieklić.
Kiedyś to były fajne dzieci, nie siedziały przed komputerami, kiedyś to było jedzenie, kiedyś to były szkoły, kiedyś to ludzie spędzali czas razem… A teraz? A teraz co? Nie ma dzieci, szkół? To tylko od rodziców zależy jak wychowają swoje pociechy i w jaki sposób spędzają czas? Jedzenie ? Możemy zadać sobie więcej trudu i wybrać to co zdrowsze, albo samemu przygotować potrawę. Tak, żyjemy bardzo szybko, ale to od nas zależy czy chociaż jeden dzień w tygodniu możemy zwolnić. Mam wrażenie , że ci co chcą żyć jak „kiedyś” tęsknią i wracają do chwil, w których byli naprawdę szczęśliwi, a to, że te chwile były „kiedyś” to przecież już się do tego nie wróci.
Każdy z nas tworzy sobie swój własny, indywidualny, niepowtarzalny dzień. Od nas samych zależy na ile uważnie go przeżyjemy, doświadczymy. Jesteśmy Tu i Teraz i nic tego nie zmieni. Kiedyś nie było leków na niektóre choroby, nie było jedzenia na półkach w sklepach, nie było w co się ubrać, powiem więcej kiedyś była wojna, tu w Polsce. Nie chciałabym żyć w tamtych czasach, w których nie można było wybierać, tylko brać co dają. Nie marudźmy. Im więcej mamy, tym więcej chcemy. A może by tak zadać sobie więcej trudu i starać się nie marudzić choćby przez dwa dni? Spróbuj. A zobaczysz, że nie jest to w cale takie proste. Tworzysz wokół siebie swój mikrokosmos. Jeżeli stale narzekasz twoja życiowa energia osłabnie. Pamiętaj, że to co dajesz wraca i to ze zwielokrotnioną mocą. Nie ma ciebie w świecie „kiedyś” jesteś w świecie „teraz”. Takie to proste, a dla niektórych trudne.
Wymyśl sobie coś, zajmij czymś ręce. Można zostać wolontariuszem w schronisku dla zwierząt, można pisać wiersze, malować obrazy, wyjść z dzieckiem na spacer w deszczu (moja córka, marzy o wycieczce podczas prawdziwej burzy) jest tyle fantastycznych rzeczy do zrobienia.
Wiesz co jest w tym wszystkim najłatwiejsze?
Marudzić.

Wściekła kobieta i Wojciech Eichelberger

Wiele kobiet, które spotykam zarówno w moim życiu prywatnym, jak i zawodowym, pyta, dlaczego doświadczają nagłych, niekontrolowanych i niezrozumiałych napadów złości. Postanowiłem więc zająć się tym tematem. Ale jak na postmodernistycznego psychoterapeutę przystało, pomyślałem najpierw: to zależy – np. od indywidualnych cech i losów danej kobiety, przecież za tym samym objawem (w tym wypadku gniewem) mogą stać bardzo różne przyczyny, a poza tym, nie ma dwóch takich samych przypadków itd., itd. W mojej wyobraźni pojawiły się stosy zapisanych stronic, układających się w obszerną monografię pod tytułem “Kobieta bez gniewu i skazy”, czy coś w tym rodzaju i… ręce mi opadły. Nigdy tego nie napiszę, pomyślałem. Za chwilę jednak poczucie obowiązku i zawodowy nawyk przychodzenia z pomocą za wszelką cenę wzięły górę. Postanowiłem zachować się jak mężczyzna i dać na to pytanie krótką, zwartą, pryncypialną i konserwatywną odpowiedź. Oto ona.

wilk 3

Po pierwsze – pamiętajmy, że kobieta, zanim stanie się kobietą, długo jest dziewczynką, a dziewczynka powinna być cicha, grzeczna, miła i słodka. I pamiętać, że złość piękności szkodzi. Powinna mówić cichutko i cieniutko, a najlepiej wcale, bo dziewczynki i ryby głosu nie mają. Dziewczynka powinna ustępować, oddawać, ulegać, służyć, wyręczać, opiekować się, na nic się nie skarżyć i cieszyć się, że żyje. Powinna być zwiewna i lekka jak mgiełka, poruszać się na paluszkach bezszelestnie jak motylek. Powinna być czyściutka i bielutka. Niczego brudnego nie dotykać, nie pocić się i nie wydzielać żadnego naturalnego zapachu. Oczywiście, nie powinna się niczego brzydzić, a jeśli się brzydzi, to nie powinna tego pokazywać. Od najwcześniejszych lat winna pasjonować się proszkami do prania, wybielaczami, środkami czyszczącymi i bakteriobójczymi, a nade wszystko dezodorantami. Powinna marzyć o tym, że jak będzie duża, to wystąpi być może w telewizyjnej reklamie jakiegoś superproszku, po którym pranie będzie jeszcze bielsze niż dotąd. Dziewczynka powinna jeść jak ptaszek, pić jak ptaszek i wydalać jak ptaszek. A najlepiej wcale. Umiejętność siedzenia godzinami na przepełnionym do granic możliwości pęcherzu moczowym to podstawowe wyposażenie na dalszą drogę kobiecego życia. Dziewczynka powinna szanować autorytety i wiedzieć, kto tu rządzi. Dlatego nie powinna niczego odmawiać swoim dorosłym opiekunom, krewnym, nauczycielom, korepetytorom, spowiednikom i lekarzom. A także listonoszom, strażakom, policjantom i innym ofiarnym służbom mundurowym, nie mówiąc o urzędnikach administracji państwowej i wszelkich innych szacownych instytucji. Każda dziewczynka powinna wiedzieć, że jeśli jest bita albo wykorzystywana przez silniejszych, to jest to wyłącznie jej wina. Krótko mówiąc, zasłużyła sobie. Dziewczynce nie wypada chcieć i nie wypada nie chcieć. A gdy ją ktoś zapyta, czego chce, powinna odpowiedzieć: sama nie wiem. Dziewczynka powinna się bać, wstydzić i brzydzić swego ciała (szczególnie, gdy zaczyna dorastać). Najlepiej się do niego nie przyznawać. Trzymać ręce na kołdrze i wszelkimi dostępnymi środkami walczyć z owłosieniem nóg. Jednym słowem, dziewczynka może być, a nawet jest, mile widziana pod warunkiem, że jej nie ma. Po drugie – dzięki takiemu ułożeniu dziewczynka, gdy stanie się kobietą, będzie wiedziała, jak poruszać się w świecie. A w szczególności zrozumie, że gdy ją boli, to tak naprawdę nie boli. Gdy jej się chce, to tak naprawdę jej się nie chce, a gdy nie chce, to właśnie chce. Gdy płacze, to histeryzuje i jest niewdzięczna. Gdy się na coś nie zgadza, to jest wredna i cyniczna. Gdy się cieszy, to się wygłupia albo jest pijana. Gdy chce ładnie wyglądać, to się mizdrzy, a gdy kimś się zainteresuje, to się puszcza. Gdy się wstydzi, to jest głupia, a gdy się nie wstydzi, to jest bezwstydna. Gdy się przy czymś upiera, to przesadza, a gdy się nie upiera, to nie wie, czego chce. Jak kocha, to jest naiwna, a jak nie kocha, to jest zimna. Gdy ma ochotę na seks, to jest suką, a gdy nie ma ochoty na seks, to też jest suką. Jeśli chce być kimś – to znaczy, że przewróciło się jej w głowie, a jak nie chce być kimś, to jest głupią kurą. Jeśli jest sama, to znaczy, że nikt jej nie chciał, a jeśli jest z kimś, to znaczy, że cwana. Wtedy też będzie wiedzieć, że gdy dostaje furii – to jej się tylko tak zdaje. W każdym razie, może być pewna, że nie ma żadnych prawdziwych powodów do gniewu i powinna udać się po poradę do psychoterapeuty.

Wojciech Eichelberger

Czas

CUDO

CZAS…
Najważniejszy w dniu codziennym, eliksir życia. Codziennie gonimy za nim jak za króliczkiem i nawet gdy już zostaje złapany nie wiemy co zrobić. Upływający czas nie ma imienia. Kiedy uświadomiłam sobie, że gdzieś tam wewnątrz mnie jest „coś” co rządzi tym biologicznym cyklem zaczęłam się zastanawiać dlaczego cały czas gdzieś biegnę?
Biegnę do sklepu,
do przedszkola,
do pracy,
do kuchni gotować obiad,
na spacer z dzieckiem też biegnę.

Nawet w piątkowy wieczór „myślami biegnę” zastanawiając się co muszę sprzątnąć w sobotę rano, i o której powinnam wstać, żeby ze wszystkim zdążyć. Aż pewnego weekendowego dnia… usiadłam pod ścianą, wyprostowałam plecy, zamknęłam drzwi od pokoju i zaczęłam gapić się w obraz wiszący naprzeciwko. I co… i nic. Siedziałam tak kilka godzin i nie mogłam uspokoić myśli. W myślach kupowałam, sprzątałam, działałam, aż zobaczyłam siebie jako starą, niedołężną kobietę, która siedzi na krześle i płacze. Nie mam zielonego pojęcia czemu akurat ten obraz zwizualizował mózg, ale nie było to przyjemne. Każdy będzie kiedyś stary, ale żeby niedołężny? A potem przyszła inna myśl:

Ćwiczysz?         – Nie.
Zdrowo jesz?    – Nie.
Odpoczywasz?  – Nie.
Wysypiasz się   – Nie.

To będziesz niedołężna.
Nasze ciała najlepiej wiedzą czego nam potrzeba. Wystarczy usiąść, zamknąć oczy i przestać myśleć.